Zamknij

Ponad 120 osób ruszyło na rowerach szlakiem Otto Warpechowskiego

14:00, 11.05.2018 | BOŻENA GONTARZ/FOT. JOLANTA CELIŃSKA
REKLAMA
Skomentuj

IV Rajd Rowerowy Szlakiem Ottona Warpechowskiego z udziałem uczniów sokołowskich i węgrowskich szkół wyruszył w piątek, 11 maja spod siedziby Caritas w Sokołowie Podlaskim

Trasa rajdu prowadzi z Sokołowa Podlaskiego przez Brzozów, Czerwonkę Grochowską Paczuski Duże, Węgrów do Muzeum Zbrojowni na Zamku w Liwie. Rajd otworzył burmistrz Sokołowa Podlaskiego Bogusław Karakula, który pogratulował organizatorom inicjatywy, a uczestnikom życzył wytrwałości i niezapomnianych wrażeń. 
W trasę wyruszyli dorośli, ale też uczniowie z sokołowskich podstawówek: SP Nr 1, SP Nr 4 i SP Nr 6. Dołączyć do nich miała młodzież z Węgrowa. Trasę do Liwa na rowerach przemierzali też m.in. wiceburmistrz Sokołowa Krzysztof Dąbrowski i organizatorzy: dyrektor Muzeum Zbrojowni na Zamku w Liwie Roman Postek i inicjatorka budowy pomnika Otto Warpechowskiego w Brzozowie Katarzyna Sikorska.
W krótkim wystąpieniu przed startem rajdu Katarzyna Sikorska przypomniała, dlaczego uczestnicy wyruszają właśnie spod dawnego pałacu Malewiczów na sokołowskiej Przeździatce.
- Parafrazując słowa Jana Pawła II można powiedzieć, że właśnie tu wszystko się zaczęło. – W czasie II wojny światowej w tym budynku mieszkał i urzędował niemiecki starosta Ernst Gramss. Pewnego dnia pojawił się tu Otto Warpechowski i sprzedał temu bezwzględnemu gestapowcowi bajkę, że zamek w Liwie jest najdalej na południe wysuniętą dawną twierdzą krzyżacką i w związku z tym nie można go rozbierać. A planowano to zrobić i wywozić pozyskaną cegłę do Treblinki, na budowę tamtejszego obozu i krematorium. Warpechowski przekonał Niemców, że trzeba ten zamek odbudowywać i Niemcy w tę bajkę uwierzyli. Nie tylko zaprzestali rozbiórki murów, ale nawet zaczęli go odbudowywać. Nasz bohater zasługuje na cześć, bo odznaczył się wyjątkową odwagą. Taka idea przyświeca naszemu rajdowi – podkreśliła Katarzyna Sikorska.
Otto Warpechowski (1917-1945) przed II wojną światową działał jako archeolog na terenie powiatu sokołowskiego i węgrowskiego, współpracował z Państwowym Muzeum Archeologicznym w Warszawie. Pod koniec wojny ukrywał się u rodziny w Brzozowie. Zginął tragicznie 5 lutego 1945 r. w Paczuskach jako żołnierz II Armii WP. Pochowany został na cmentarzu w Czerwonce.

 

(BOŻENA GONTARZ/FOT. JOLANTA CELIŃSKA)
REKLAMA

Komentarze (0)

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

© zyciesiedleckie.pl | Prawa zastrzeżone