Każdy ma swoje miejsce

09:36, 04.10.2017 | MT
REKLAMA
Skomentuj

Rowerzyści przemieszczający się przez wiadukt warszawski mają teraz swoje, osobne pasy. Wprowadzenie nowego porządku i ułatwienie życia jednym, bywa jednak przyczyną narzekania innych... 

Na chodniku przy wiadukcie warszawskim od zawsze roiło się nie tylko od pieszych, ale i od rowerzystów, którzy uznawali, że na jezdni nie będą czuli się do końca bezpiecznie (i nie ma w tym nic dziwnego). Wymijaniu się nieraz towarzyszyły nieżyczliwe słowa. Dodatkowo rowerzystów deprymował brak możliwości przejechania jedną ścieżką z jednego końca miasta na drugi. 

Wykrojone na miarę
Miejski wydział dróg postanowił rozwiązać problem poprzez utworzenie osobnych pasów. Obecnie, używając ścieżek rowerowych lub ciągów pieszo-rowerowych można bezpośrednio przejechać od ul. 3 Maja, poprzez ul. Wojska Polskiego, aż nad zalew. - Na ulicy Wojska Polskiego jest szeroko, więc ścieżkę można tam było bez problemu "wykroić". Niezadowoleni są za to mieszkańcy, którzy zostawiali tam swoje samochody. Nawet zanim pojawiła się ścieżka, parkowali oni nieprawidłowo, ponieważ nie zostawiali 1,5 m przejścia dla pieszych - tłumaczy Wojciech Cylwik, naczelnik Wydziału Dróg Urzędu Miasta Siedlce. Od czasu wyznaczenia ścieżki dla rowerów, przestrzeganie przepisów jest egzekwowane - policja i straż miejska podejmują tam interwencje.
- Wiadukt warszawski jest wąski. Aby pogodzić wszystkich, musieliśmy jeden chodnik przeznaczyć dla rowerzystów, a drugą ścieżkę "wykroić" z asfaltu. Wszystkie ścieżki zachowały parametry, jezdnia również, więc można się tam spokojnie poruszać. Nie ma problemu, żeby minęły się dwa duże samochody i jeszcze rowerzysta. Wystarczy trzymać się wyznaczonych pasów - zaznacza naczelnik Cylwik i dodaje: - Na argument, że jeżdżą tam ciężarówki, odpowiadam, że zawsze był tam zakaz jazdy pojazdów ciężkich. Każda ciężarówka, która pojawia się na wiadukcie warszawskim, łamie przepisy.

Wolniej, bezpieczniej
Każdy pełnoprawny uczestnik ruchu ma więc teraz na wiadukcie warszawskim swoje miejsce - piesi, rowerzyści i kierowcy aut. - Jeżeli dzieje się to kosztem tego, że samochód będzie musiał zwolnić i jechać 40 km/h, tak jak jest to określone na znakach, to trudno - ocenia Wojciech Cylwik. Na ewentualne utyskiwania pieszych odpowiada: - Wolę, żeby pieszy przeszedł przejściem na drugą stronę, niż został potrącony przez rower. A takie sytuacje mają niestety w naszym mieście miejsce. Niedawno na ul. Pułaskiego rozpędzony rowerzysta wjechał w przedszkolaków. To niedopuszczalne.
Naczelnik przyznaje też, że kultura jazdy w Siedlcach pozostawia jeszcze wiele do życzenia. - Częstokroć kierowcy samochodów, którzy są najbardziej chronionymi uczestnikami ruchu, nie respektują praw rowerzystów, trąbią na nich i wykrzykują wulgaryzmy. Są też niestety sytuacje, że rowerzyści również zachowują się niewłaściwie - jadą obok siebie, tamują przejazd. Mam nadzieję, że świadomość w społeczeństwie zacznie się podnosić i będziemy mieli coraz lepsze warunki do poruszania się po mieście - życzy sobie i mieszkańcom.

(MT)
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (2)

OlekOlek

0 0

Nigdy nie będzie tak że wszyscy bedą zadowoleni. Niestety takie to miejsce. 11:05, 04.10.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

SokołowianinSokołowianin

1 1

niech Naczelnik przeczyta teraz zmiany w przepisach. Rowerzyści mogą teraz jechać obok siebie po drodze. 14:40, 04.10.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

© zyciesiedleckie.pl | Prawa zastrzeżone | 2017