Dziecko z karetki nie przeżyło, a sokołowski szpital ma duży problem

18:50, 11.09.2017 | BG/FOT. RATOWNICTWO MEDYCZNE – ŁĄCZY NAS WSPÓLNA PASJA
REKLAMA
Skomentuj

Wcześniak przewożony w inkubatorze nie przeżył wypadku sokołowskiej karetki N, do którego doszło w niedzielną noc w Warszawie. Specjalistyczny pojazd należący do sokołowskiego szpitala nie nadaje się do remontu.

Przypomnijmy, że w niedzielę 10 września około 2 w nocy na skrzyżowaniu Al. Solidarności i ul. Jagiellońskiej w Warszawie karetka N z sokołowskiego szpitala, która przewoziła wcześniaka z Węgrowa do szpitala na ul. Karowej w Warszawie zderzyła się z taksówką. Według świadków zdarzenia, którzy relacjonowali wypadek na warszawskim portalu, zawinił kierowca taksówki.

Do szpitala trafiła czteroosobowa załoga karetki. W ciężkim stanie jest pielęgniarka z sokołowskiego szpitala, którą przygniótł inkubator i nosze. Noworodek wydobyty z rozbitego inkubatora był w bardzo ciężkim stanie, niestety nie udało się uratować jego życia.

Świadkowie, którzy widzieli ten wypadek i mogą pomóc w ustaleniu jego okoliczności proszeni są o kontakt z dyżurnym Komendy Rejonowej Policji Warszawa VI, ul. Jagiellońska 51, tel. 22 603-75-55 lub 22 603-75-56.

O wypadku mowa była na sesji Rady Powiatu Sokołowskiego w poniedziałek, 11 września. Radna Ewa Kraska, która jest lekarzem pediatrą w sokołowskim szpitalu apelowała do władz powiatu, by pomogły placówce w pozyskaniu nowej karetki N. Tę, która uczestniczyła niedzielnym  wypadku w 2007 r. sokołowskiemu szpitalowi podarowała Fundacja TVN. Pieniądze na zakup pojazdu zbierano podczas charytatywnego meczu w Warszawie.

- Z tego, co wiem, pojazd ten nie będzie się już nadawał do użytku, pójdzie do kasacji. Inkubator został zniszczony. Panie starosto, trzeba pomyśleć, jak wesprzeć szpital, bo bez tej karetki i sprzętu nie będzie mógł funkcjonować pododdział neonatologii w naszym szpitalu – mówiła radna. 

- Bardzo się martwimy tą całą sytuacją - przyznał starosta Leszek Iwaniuk. - Z tego, co mi wiadomo, dziś dyrekcja wystąpiła do ministra zdrowia, pana wojewody i WOŚP Jurka Owsiaka z prośbą o pomoc. Zobaczymy, jaki będzie oddźwięk. Zdajemy sobie sprawę z tego, że karetka N musi u nas być na neonatologii i że szybko musimy coś zrobić.

- Oby się nie okazało, że w tej sytuacji ktoś na górze postanowi zrobić oszczędności i karetka N w Sokołowie zostanie skasowana – wyraziła swoje obawy radna Teresa Dąbrowska, lekarz, twórca i wieloletnia ordynator sokołowskiej neonatologii.
Do sprawy będziemy wracać.

(BG/FOT. RATOWNICTWO MEDYCZNE – ŁĄCZY NAS WSPÓLNA PASJA)
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (3)

CzytelniczkaCzytelniczka

8 0

Może ktoś wie jak i pomoże zorganizować publiczną, internetową zbiórkę pieniędzy na nową karetkę. Ja bym się chętnie dorzuciła, a karetka służyła przecież na dużym obszarze. Udawało się zbierać duże kwoty na różne ważne cele może uda się i w tym przypadku jeśli zaangażuje się wiele osób. A to bardzo ważny cel, zdrowie i życie noworodków!!! 19:04, 11.09.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

Jezioranka Jezioranka

1 4

Zapytajcie bardzo aktywnego pana KRASKE on bardzo wiele dla nas zdziałał 19:25, 11.09.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

CzytelnixCzytelnix

2 0

Komentarz naocznego świadka zdarzenia o nicku Sylar Tytrusz ze strony metrowarszawa.gazeta.pl
"Razem z moim chlopakiem bylismy w grupie pierwszych osob udzielajacych pomocy zalodze karetki. Jestesmy swiadkami calego zajscia, koziolkujacy ambulans wyladowal kilkanascie metrow od nas. Ulica wydawala sie pusta, poza nami i dwoma parami przechodniow nie bylo w okolicy nikogo, ani na jezdni ani na chodniku. Taksowka wymusila pierwszenstwo, jej maska zadzialala jak rampa dla karetki, ktora nie zdazyla zakrecic- wyskoczyla w powietrze i w obrocie rozbila sie o latarnie. Tego typu rzeczy widuje sie jednie w filmach akcji i traktuje z przymruzeniem oka, jako wyolbrzymienie. Ambulans doslownie szybowal. Natychmiast pobieglismy na ratunek, razem z nami kilku mezczyzn, wspolnymi silami pomoglismy wydostac sie kierowcy z szoferki. Akcja wyluskiwania pielegniarkiprzydniecionej sprzetem medycznym oraz lekarki zaplatanej w pasy byla bardziej skomplikowana. Szczesliwie szybko pojawilo sie duzo rak do pomocy. konieczne okazalo sie wczolganie do srodka ambulansu w celu odciecia pasow przyduszajacych lekarke. Noworodek leżał pod noszami. Wszyscy dorosli pasazerowie karetki byli trzezwi i przytomni, ale pielegniarka w bardzo zlym stanie, przyjela na siebie impet spadajacych noszy. Miala rozbita glowe i zlamany obojczyk, nie wiadomo ile obrazen wiecej. Kierowca taksowki, najprawdopodobniej w szoku, przez wiekszosc czasu siedzial za kierownica swojego auta, ale kiedy okazalo sie, ze karetka wiozla niemowle zostal- na szczescie poki jedynie werbalnie- zaatakowany przez kilku mezczyzn ze zbiegowiska. W chwile pozniej zniknal, zapewne bojac sie samosadu. Nie uciekl jednak z miejsca wypadku.
Na miejsce w pierwszej kolejnosci przyjechala straz pozarna, pogotowie dopiero po dluzszym czasie, na koncu radiowoz.
Policja nie chciala od nas zeznan, chociaz zaznaczylismy, ze widzielismy wszystko i bralismy udzial w akcji ". 10:04, 12.09.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

© zyciesiedleckie.pl | Prawa zastrzeżone | 2017