REKLAMA

Wielkie serce sokołowian i sukces koncertu dla Wiktorka!

09:32, 17.03.2017 | BOŻENA GONTARZ
REKLAMA
Skomentuj

29 tys. zł przyniosła licytacja przedmiotów podczas koncertu charytatywnego „Kapela serc dla Wiktorka”, z którego dochód przeznaczony został na leczenie i rehabilitację niespełna 3-letniego Wiktorka Rudnickiego, chorującego na rdzeniowy zanik mięśni. Najwyższą cenę – 6200 zł osiągnęła piłka z autografami piłkarzy Legii Warszawa. Zaskoczenia tak wysoką kwotą nie ukrywali organizatorzy.

Z inicjatywą przygotowania takiej imprezy wyszło Miejskie Przedszkole Nr 4 Leśna Kraina w Sokołowie Podlaskim, do którego chodzi siostrzyczka Wiktorka, Agatka. Pomysł organizacyjnie wsparli też: Urząd Miasta  w Sokołowie Podlaskim, Miejska Biblioteka Publiczna i Sokołowski Ośrodek Kultury. W zbiórkę pieniędzy zaangażowały się placówki oświatowe z miasta, wielkie serce okazali też mieszkańcy, którzy tłumnie stawili się w czwartek, 16 marca, na koncercie w SOK.
- Skupiamy się wokół małej postaci, która niedawno się urodziła, ale ma wielkie marzenie, wyartykułowane na plakacie i zaproszeniach: „Dzięki waszej pomocy, będę duży, jak mój tata – mówił, rozpoczynając koncert dyrektor SOK Marcin Celiński. - Dziś będziemy opowiadać o Wiktorze, wystąpią nasze zespoły, ale też będzie czas, by zlicytować przedmioty, które do organizatorów wpłynęły. Wszystko po to, by wesprzeć tego dzielnego, małego człowieka.

- Cieszę się, że tak wiele osób stało się przyjaciółmi mojego syna, który potrzebuje pomocy – mówiła na koncercie mama Wiktorka, Ewa Rudnicka. - Gdy 2 lata temu okazało się, że Wiktor jest chory i potrzebne jest wsparcie, nie chciałam ulotek o 1% zanosić do przedszkola, do którego chodziła Agatka, w Mińsku Mazowieckim, bo chciałam ją chronić i zostawić jej świat bez choroby brata. Ale to ona nauczyła nas, że trzeba żyć normalnie. Choroba Wiktora była dla nas ogromnym zaskoczeniem, gdy trafiliśmy do Centrum Zdrowia Dziecka, usłyszeliśmy tragiczną dla nas diagnozę: rdzeniowy zanik mięśni, choroba genetyczna, nieuleczalna, postępująca, prowadząca do śmierci. To typ 1, niemowlęcy, dzieci zazwyczaj są w stanie przeżyć do 2-3 roku życia. Z CZD wypisano nas z informacją, że nie ma na to leczenia. Pielęgniarka powiedziała mi kiedyś: nie wrócicie tu, bo nie ma po co. Ale stała się rzecz niewiarygodna: wróciliśmy tam. Gdy powstała idea koncertu, walczyliśmy o leczenie we Francji, był to wówczas jedyny sposób na zdobycie leku. Wiązało się to jednak z ogromnymi kosztami, ale i ryzykiem kolejnych infekcji i zapaleń płuc. Wiktor przeszedł kwalifikację do leczenia, ale zaraz po tym miał kolejne, szóste zapalenie płuc. Lekarze odradzali nam te wyloty do Francji. Ale niespodziewanie w Polsce uruchomiony został program, umożliwiający podanie leku. Jest jednak tylko 10 miejsc dla dzieci z SMA, Wiktor jest 3 dzieckiem, który go dostał. To wielka radość i nadzieja, ale też trzeba mieć świadomość, że inne dzieci z SMA go nie otrzymają. Wiktor dostał już pierwsza dawkę leku, choć w noc poprzedzającą dostał siódmego zapalenia płuc. Ale on walczy, każdego dnia. To, że dziś tu tutaj tak wiele osób, to będzie dla nas wszystkich jeszcze większą mobilizacją.

Pani Ewa podkreśliła jednak, że leczeniu towarzyszy kosztowna rehabilitacja, którą rodzice muszą finansować. Pierwsze efekty podania leku – hamującego rozwój choroby - powinny być widoczne po 3 dawce leku. Ale mama podkreśliła, że już widać, że dziecko ma więcej energii, udało mu się oburącz podnieść talerz, co wcześniej się nie udawało. – Wiktor wszystko rozumie, godzi się z sytuacją, w jakiej się znalazł i innym dzieciom tłumaczy, że trzeba ćwiczyć, bo to pomoże w lepszym życiu – mówiła. - Nie doczekaliśmy się na jego pierwszy krok, ale rok temu doczekaliśmy się tego, że syn zapięty w sprzęt położył ręce na kółkach wózka inwalidzkiego i sam pojechał. To co dla innych jest przekleństwem – usiąść na wózku i jeździć – dla nas okazało się wspaniałą rzeczą. Wielką radość sprawiło mu to, że kiedyś wymknął mi się, pojechał do drugiego pokoju, złapał ciastka z ławy i nawkładał ich do buzi. Bo sam, za plecami mamy, zdobył słodycze. Takie małe rzeczy to radość Wiktora, jego wielką siłą jest to, że walczy.
W krótkim czasie organizatorzy akcji zebrali ok. 160 przedmiotów na licytację. Część z nich sprzedano na czwartkowym koncercie, pozostałe trafią na internetowe aukcje. Znakomicie w roli prowadzących licytację sprawdzili się aktor Marek Bukowski i scenarzysta Maciej Dancewicz. Gdy kilka tygodni temu gościli w MBP w Sokołowie Podlaskim na spotkaniu autorskim i usłyszeli o akcji, zdecydowali, że wezmą w niej udział. - Nie mieliśmy wątpliwości, że trzeba pomóc temu małemu, walecznemu facetowi – podkreślił Maciej Dancewicz. 

Najwyższą cenę osiągnęła piłka z podpisami piłkarzy Legii Warszawa, przekazana przez Fundację Legii, sprzedana – uwaga: za 6200 zł. Druga piłka, złota – z autografami siatkarzy reprezentacji Polski, mistrzów świata z 2014 r. podarowana przez PZPS poszła za 2800 zł. Wyjątkową cenę – 2100 zł – osiągnęło też zaproszenie dla dwóch osób na spektakl „Król Lear” w Teatrze Polskim, ufundowane przez sokołowską aktorkę Lidię Sadową. Komplet porcelanowych filiżanek przekazanych przez premier Beatę Szydło sprzedany został za 1804 zł, a płaskorzeźba od prezydenta Andrzeja Dudy – za 1500 zł. Za album przekazany przez biskupa drohiczyńskiego Tadeusza Pikusa i wizytę w kurii nabywca zapłacił 1150 zł. Wysokie ceny osiągnęły też obrazy, kosze z produktami od firm i inne przedmioty. Łącznie z licytacji udało się uzyskać 29 174 zł.

W przerwach pomiędzy kolejnymi częściami licytacji na scenie zaprezentowali się młodzi artyści z grup: Voci Cantati, Voci Bambini, Gimnazjal-BAND, Siostry Kisielińskie, Chór Kameralny KOE, SąLepsi i Manufaktura Dźwięków. 
- W naszą akcję pomocy Wiktorkowi zaangażowało się wiele osób i instytucji, przerosło to nasze oczekiwania. Dziękujemy wszystkim, którzy pomagali nam w organizacji koncertu i zbiórki. Wielką życzliwość okazali nam zarówno przedstawiciele władz, na czele z burmistrzem Bogusławem Karakulą, wicemarszałek Senatu Marią Koc i senatorem Waldemarem Kraską, ale też młodzi artyści, którzy podczas koncertu zaprezentowali nam swoją pasję do muzyki. Dziękujemy też serdecznie wszystkim ludziom dobrej woli, którym los Wiktorka nie jest obojętny i postanowili wesprzeć go finansowo. Połączyło nas jedno: dobro i chęć pomagania – podkreśliła dyrektor MP Nr 4 Ewa Zakrzewska.

(BOŻENA GONTARZ)
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (0)

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

© zyciesiedleckie.pl | Prawa zastrzeżone | 2017