REKLAMA

Te kłamstwa i półprawdy trzeba sprostować...

10:33, 04.10.2016 | PAWEŁ WYRZYKOWSKI
REKLAMA
Skomentuj

W poniedziałek postanowiłem poobserwować "czarny protest" pod biurem min. Tchórzewskiego w Siedlcach. Dane mi było nasłuchać się wielu kłamstw, półprawd i niedomówień - do tego stopnia, że gdyby były prawdziwe, sam stanąłbym wśród protestujących. Osoby obecne na proteście zapewne zaufały tym hasłom i możliwe, że nie uczestniczyłyby w nim, gdyby wiedziały, jak się je oszukuje.

Chciałoby się krzyknąć "Apage Satanas!" i zająć się innymi sprawami, jednak fakty wskazują na to, że nie każdy uczestnik protestu wiedział, o co chodzi. A powinien mieć szansę się dowiedzieć. Przy nawoływaniu do udziału w proteście zadziałał społeczny dowód słuszności. Ludzie, nie mając czasu na lekturę całego projektu ustawy, przeciwko której przecież mają się sprzeciwić, poprzestali na przyjęciu przekazu określonej propagandy. To nic złego, tak funkcjonuje społeczeństwo informacyjne - tutaj mamy do czynienia z odpowiedzialnością organizatorów. Z drugiej strony zabrakło wystarczająco silnego głosu dementującego nieprawdziwe informacje na temat proponowanego projektu ustawy. Wolałem jednak nie wychodzić przed szereg i upewnić się, czy to, co przed protestem, będzie powtórzone również podczas niego.

Niestety - było. Pierwszym przekłamaniem jest informacja, jakoby w razie poronienia matka miała być przesłuchiwana. Zgodnie z art. 17 § 1 pkt 1 i 4 Kodeksu postępowania karnego fakt poronienia nie będzie mógł stanowić podstawy wszczęcia śledztwa przez prokuratora. Art. 2. proponowanej ustawy mówi: "§ 6 Nie podlega karze matka dziecka poczętego, która dopuszcza się czynu określonego w § 2.". § 2 mówi o nieumyślnym spowodowaniu śmierci, czyli dotyczy nie tylko klasycznego poronienia, ale również wszelkiego innego nieumyślnego działania, w wyniku którego dziecko ponosi śmierć - np. zażycie leków, których skutki uboczne wywołały poronienie. Dlatego jestem oburzony wprowadzającymi w błąd hasłami typu "Nie chcemy drugiego Salwadoru" czy "Nie chcemy więzienia za poronienia".
Co więcej, nawet jeśli matka umyślnie pozbawi życia swoje dziecko, projekt sugeruje odstąpienie od wymierzenia kary z uwagi na wieloaspektowość sytuacji - jak na przykład stan po zgwałceniu czy przy stosunkach kazirodczych, albo stan szoku po dowiedzeniu się o większej czy mniejszej niepełnosprawności dziecka. Karze ma podlegać przede wszystkim ten, kto zmusza kobietę do aborcji albo dostarcza jej środki lub usługi aborcyjne. Tymczasem argument o zgwałceniu ciągle jest powtarzany - a warto tutaj nadmienić, że dorośli poczęci w wyniku gwałtu są przeciwnikami aborcji. Wypadałoby nam uszanować ich zdanie.
 

Również lekarze nie mają się czego obawiać: "§ 3. Nie popełnia przestępstwa określonego w § 1 i § 2 lekarz, jeżeli uszkodzenie ciała lub rozstrój zdrowia dziecka poczętego są następstwem działań leczniczych, koniecznych dla uchylenia niebezpieczeństwa grożącego zdrowiu lub życiu matki dziecka poczętego albo dziecka poczętego." Dodatkowo mówi się, że lekarze nie podejmą ryzyka poniesienia konsekwencji prawnych z powodu przerwania ciąży zagrażającej życiu matki - oprócz tego, że bezpieczeństwo gwarantuje mu projekt nowej ustawy, to przecież w razie zaniechania lekarz odpowiadałby za uszczerbek na zdrowiu lub śmierć matki... Tymczasem lekarze muszą gęsto tłumaczyć się z wielogodzinnej agonii dziecka poddanego legalnej aborcji w Szpitalu Św. Rodziny w Warszawie.
Ten sam fragment ustawy obala kolejne kłamstwo, jakoby proponowany projekt miał doprowadzić do sytuacji, w których w razie zagrożenia dla zdrowia lub życia matki będzie się ona musiała "poświęcić". Pomimo wykreślenia dotychczas obowiązującego art. 4a ust. 1pkt 1 ustawy o planowaniu rodziny, zgodnie z którym ?przerwanie ciąży może być dokonane wyłącznie przez lekarza, jeśli ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej? projekt pozwala na ratowanie życia matki kosztem życia jej nienarodzonego dziecka. Takie działania mogą być podjęte niezwłocznie po stwierdzeniu stanu patologii ciąży. Nie mówiąc już o zaśniadzie groniastym, który jest stanem chorobowym a nie człowiekiem i którego projekt nie dotyczy.
Jeśli chodzi natomiast o rzekomy zakaz wykonywania badań prenatalnych, uzasadnienie projektu wskazuje, że "dostęp do badań prenatalnych gwarantowany jest ustawodawstwem regulującym dostęp do świadczeń medycznych". W końcu słyszymy, że jest to projekt rządu albo konkretnej partii. Nic bardziej mylnego, jest to bowiem inicjatywa obywatelska, pod którą w znacznej większości podpisywały się i angażowały kobiety - nie wsparłyby one tego, co usiłuje nam przedstawić Czarny Protest. Protest powinien się skupić na obietnicy wyborczej partii rządzącej, że nie będą wyrzucać do kosza inicjatyw obywatelskich przed pierwszym czytaniem - tymczasem temat ten został oddany walkowerem na rzecz zbijania kapitału politycznego przy użyciu przekłamań i straszenia ludzi. Rządowi znowu się upiekło.


Smaczku całej sytuacji dodaje fakt, że minister Tchórzewski najpewniej był zadowolony, że jego biuro będzie się teraz kojarzyć z aborcją, a nie ze spowodowanymi przez niego drastycznymi spadkami polskich spółek energetycznych na GPW i podwyżkami cen za prąd, które uderzą w nas wszystkich. Nie bez powodu rząd rękami Marszałka Sejmu sprawił, że dyskusja o aborcji toczy się właśnie teraz, w czasie forsowania niekorzystnej umowy CETA między Kanadą a UE, w wyniku której zaleje nas masa produktów gorszej kategorii, w tym nieoznakowanych produktów GMO. Na dodatek ma ona mieć charakter arbitrażowy, na dodatek bez przedstawiciela Polski. Jeśli ta umowa dojdzie do skutku, nasze rolnictwo spotka zapaść wielokrotnie przebijająca wszelkie embarga Putina. Protestujący - świadomie lub nie - pomogli rządowi ukryć ważne dla naszego kraju sprawy wskazujące, że działa on wbrew polskim interesom.
Osobiście nie uważam obecnego prawa za szczególnie złe, nie uznaję proponowanej ustawy za priorytet. Zastanawiam się tylko, ile osób uczestniczyłoby w proteście, gdyby wiedziało wcześniej o wykazanych powyżej przekłamaniach.

(PAWEŁ WYRZYKOWSKI)
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (0)

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
© zyciesiedleckie.pl | Prawa zastrzeżone | 2017