50 groszy dla Bulo Bulo. Cegiełka na przeciwdziałanie molestowaniu.

09:08, 24.11.2017 | MT
REKLAMA
Skomentuj

Przyszło im żyć w miejscu, gdzie istnieje ciche przyzwolenie na molestowanie seksualne, a rozbite rodziny to standard. Dzięki internatowi funkcjonującemu przy wsparciu diecezji siedleckiej mają szansę poznać normalne życie i zapragnąć, by dążyć w nim do wyższych celów. 50 groszy z każdej świecy Caritas sprzedanej w naszej diecezji zostanie w tym roku przeznaczone na internat dla dziewcząt w Bulo Bulo (Boliwia). Uzyskana łącznie kwota będzie stanowiła dla placówki duży zastrzyk finansowy.

Hasło „Wigilijne Dzieło Pomocy Dzieciom” dla zdecydowanej większości Polaków nie jest obce. Świece Caritas zwykle rozchodzą się pod kościołami jak świeże bułeczki. Potem są ozdobą wigilijnych stołów. Mała rzecz, a cieszy. Być może w tym roku, zapalając je, zyskamy dodatkową radość. Radość wynikającą z faktu, że nasz mały gest będzie miał znaczenie gdzieś bardzo daleko, w odległej o tysiące kilometrów Boliwii.

Jedna świeca, tyle możliwości…
Pewne jest, że żadna z góry złotówek ofiarowanych dla Caritas się nie zmarnuje. Dochód ze świec rozprowadzanych w okresie adwentowym w diecezji siedleckiej ma służyć wielu projektom charytatywnym. Część otrzymają parafie, część zostanie przeznaczona na kolonie dla dzieci, nie bez wsparcia zostanie też akcja „Tornister Pełen Uśmiechu”, a 10 groszy z każdej świecy trafi do ogólnej puli Caritas Polska z przeznaczeniem na rozwój wolontariatu. Istnieje również „procent”  dla bardziej nietypowych obszarów wymagających pomocy. - W tamtym roku diecezja siedlecka wsparła budowę hospicjum dla dzieci na Litwie. W tym roku chcemy wesprzeć internat dla dziewcząt w Boliwii w miejscowości Bulo Bulo, gdzie pracują misjonarze z naszej diecezji – informuje ks. Marek Bieńkowski, dyrektor siedleckiego Caritasu.

Trudny los dziewczynek
Internat dla dziewcząt w Bulo Bulo funkcjonuje od 10 lat. Został założony przez kapłana z naszej diecezji - ks. Tomasza Dudę. Placówka nie jest dotowana przez państwo, utrzymuje się jedynie z datków osób świeckich z Polski, zwłaszcza z diecezji siedleckiej. Internat powstał z myślą o dziewczynkach, bowiem to one znajdują się w najtrudniejszej sytuacji społecznej. – Historie życia tych dziewczynek bywają bardzo bolesne. Skala molestowania seksualnego jest w tym kraju bardzo wysoka. Nagminny jest również problem rozbitych rodzin. Na 24 dziewczynki, które obecnie przebywają w internacie, tylko jedna posiada pełną rodzinę. Powszechny jest konkubinat, który sprzyja rozchodzeniu się partnerów i życiu bez konsekwencji. Dziewczęta wcześnie zachodzą w ciążę i często zostają same z dziećmi, bo ich partnerzy opuszczają je  – opowiada ks. Marcin Dudziński, dyrektor internatu.  Molestowanie seksualne dziewczynek to w Boliwii tajemnica poliszynela. Prawo oczywiście przewiduje kary za dopuszczenie się go,  jednak problem nie wychodzi zwykle poza cztery ściany domu.

Inny schemat życia
W internacie dziewczęta otrzymują nie tylko pomoc mieszkaniową, zyskują również wychowanie -  dwie polskie wolontariuszki oraz jedna boliwijska siostra zakonna pokazują im, że można żyć inaczej, niż doświadczają tego w rodzinie. W trakcie dnia dziewczynki mają czas zarówno na naukę, pracę, jak i na zabawę. – Bardzo istotna jest nauka wartości. Z czasem zmienia się ich myślenie i chcą coś w życiu osiągnąć – przyznaje ks. Marcin Dudziński. – Powoli budzi się również świadomość społeczeństwa. Ostatnio przydarzyła się sytuacja, że do internatu zwrócił się dyrektor szkoły z pytaniem, czy przyjęlibyśmy 15-letnią dziewczynę, bo nauczyciele zauważyli, że dzieje się coś złego – dodaje nasz rozmówca. Ksiądz Dudziński to konkretne zachowanie nauczycieli i dyrektora podaje jako pozytywny, ale nieoczywisty w tamtejszych warunkach model postępowania. Szkoły bowiem nie zawsze wywierają pozytywny wpływ: – Lekarze w szkołach nie wspominają nawet o zasadach wstrzemięźliwości seksualnej, od razu mówią o antykoncepcji.

Wielka pomoc
W Bulo Bulo panuje klimat tropikalny. 90-procentowa wilgotność powietrza wpływa niszcząco na  budynki, dlatego remonty są tam na porządku dziennym. Już kilkakrotnie ks. Dudziński musiał uporać się z zalaną jadalnią i kuchnią. Misjonarz bardziej jednak niż na potrzeby materialne, zwraca uwagę na fakt, że przydałoby się więcej ludzi i zachęca młode osoby, by przyjeżdżały chociaż na trzy miesiące. Większa liczba rąk do pomocy pozwoliłaby przyjąć do internatu większą liczbę podopiecznych.
Dar od Caritas Diecezji Siedleckiej pozwoli z kolei na utrzymanie Internetu przez pół roku! Szacunki wyglądają następująco: w planach jest rozprowadzenie ponad 60 tysięcy świec. Z każdej 50 groszy zostanie przeznaczone na wsparcie dla Bulo Bulo, co daje 30 tys. zł. Pieniądze na konto internatu trafią po podsumowaniu akcji, czyli  prawdopodobnie już w styczniu lub lutym przyszłego roku. - To dla nas wielka pomoc – podkreśla ks. Marcin Dudziński.

[ZT]18047[/ZT]

(MT)
REKLAMA

Komentarze (0)

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

© zyciesiedleckie.pl | Prawa zastrzeżone | 2018